A.D. 2017

Miałem nie pisać podsumowania roku. Ale chyba udzielił mi się świąteczny nastrój zadumy i refleksji… Tempo spadło. Wlokę się w zasadzie noga za nogą. Trochę nadrabiam pisaniem, w tym roku nie szło mi ono najgorzej, ale jeśli chodzi o poziom sportowy to walczę z pomysłem, żeby zejść z trasy i rzucić to wszystko w cholerę….

Kontynuuj czytanie

Motywacja – do usranej śmierci

Wybaczcie wulgarność tytułu. W nowej pracy emocji jest dużo więcej niż na wsi, więc chcąc nie chcąc coraz częściej używam ostatnio słowa na „k”… ale wracając do tematu: Ten rok to jedna wielka lekcja. Poprzedni leczył mnie z ego, ten leczy mnie z lenistwa. Od stycznia ścieram się z różnymi formami „niechciejstwa”, które czasami przebijało…

Kontynuuj czytanie

Irek, jakim tempem biegasz?

Już od dłuższego czasu chodzi za mną ten temat na wpis. Trochę nie było na niego czasu (standard), trochę nie wiedziałem jak to ugryźć. Przede wszystkim nie chciałbym nikogo urazić, zwłaszcza, jeśli przeczytają to ci, o których będę pisał. Dlatego uwaga – wpis ma skłonić do myślenia, a nie wytykać czyjeś błędy. Gdy robią cie…

Kontynuuj czytanie

Iro(n)man dla Józefa – podbijamy stawkę

Jakiś czas temu na Facebooku opublikowałem logo, które zaprojektowaliśmy razem z Gosią. Dla tych nieśledzących fejsa przypomnienie: kliknij, aby powiększyć Nie, żebym miał tak strasznie dużo czasu i z braku pomysłów zabrał się za „promocję”. Nie, czasu jak nie było, tak nie ma. Ale na pomaganie się znajdzie. Jest akcja, a w zasadzie to nawet…

Kontynuuj czytanie

Spowiedź

Długo zbierałem się do tego wpisu. W zasadzie to początkowo nie chciałem o tym pisać. Ale z czasem doszedłem do wniosku, że jest to temat, który mocno rzutuje na moje uprawianie sportu, więc warto go przeanalizować – choćby po to, żeby ktoś inny mógł korzystać z wniosków. w styczniu 2016 roku rozstałem się z Aśką….

Kontynuuj czytanie

Jest plan

Prosty plan, trzeba dodać. Zazwyczaj jak już pisałem plany, to były na kilka miesięcy, zawierał periodyzację, zakładał wyniki pośrednie które powinienem osiągać, żeby w razie czego móc dokonać korekty… a po najwyżej miesiącu plan szedł w odstawkę, a ja wracałem do wolnej amerykanki jeśli chodzi o to kiedy i na jaki trening idę. Dlatego teraz…

Kontynuuj czytanie

Bez grubej kreski, za to z wnioskami

Nie lubię takich wpisów. Wszyscy blogerzy sportowi je piszą. „co było w xxxx” i „co będzie w xxxx+1”. Czasami w jednym wpisie, czasami w dwóch. Jak kogoś poniesie to machnie tego jeszcze więcej. I człowiek przez cały grudzień przebija się na przemian przez „podsumowania” i „plany”. A z drugiej strony za bardzo nie da się…

Kontynuuj czytanie

Ironia

Od dawna robię rzeczy, które dla przeciętnego człowieka są chore. Sport na długim dystansie, w długim przedziale czasu, czy w skrajnie niesprzyjających warunkach to coś co robi wrażenie. W zasadzie na mnie też dalej robi – pod warunkiem, że zatrzymam się i pomyślę. Swoją drogą, najgorzej jak takie myśli przyjdą w czasie zawodów. Lepiej nie…

Kontynuuj czytanie

…Czas Planów

Podsumowanie w tym roku szybkie – w końcu do Sylwestra jeszcze miesiąc. Ale co zrobić, skoro już dzisiaj trzeba ogarniać plany na przyszły sezon? W ramach dzisiejszej walki na łokcie (poczułem się jak klient Lidla na promocji) o miejscówkę na IM Gdynia, co nieco o tym, co w przyszłym roku Raz Biegowo znowu stawiam na…

Kontynuuj czytanie

Podsumowań czas…

Działo się. W zasadzie jak co roku. W zasadzie od 2009 roku, kiedy poczułem miętę do ultra, nie mogę narzekać na nudę. Nawet jeśli jakiś pułap wariactwa stawał się już normą, znajdowałem coś, co znowu przyprawiało rodzinę i znajomych o pukanie się w głowę. I ten rok nie był wyjątkiem. Raz Biegowo ten rok poszedł…

Kontynuuj czytanie

I ACDC

<pstryk> Pierwsza edycja Izerskiej Wyrypy. Zszedłem z trasy, na zawodach ulewa sieje spustoszenie wśród uczestników. Widzę organizatora, młodego chłopaka, który siedzi i ukrywa twarz w rękach. Jedyne co jest w stanie powiedzieć to „Ku**a, ostatni raz organizuję zawody” <pstryk> Stoję w środku niczego, na drodze biegnącej przez mokre krzaki. W końcu dotarłem do miejsca, w…

Kontynuuj czytanie

Satyra na dobranoc. I skołatane nerwy

Obiecałem sobie, że na poważnie nie będę się wypowiadał na temat ostatnich wydarzeń z szeroko rozumianej polityki. Nie od tego jest ten blog, a ja jako zwykły zjadacz chleba i tak mam mało do powiedzenia w tej kwestii – bo w końcu „co ja wiem?”. No, ale nie obiecywałem sobie, że nie będę się nabijał…

Kontynuuj czytanie