Bajka o tym co działo się w marcu

I zrobiła się połowa kwietnia. Osiągam nowe poziomy nie tylko sportowo, ale również jeśli idzie o bycie w niedoczasie. I chociaż w kwietniu już trochę się działo, to na blogu jestem cały czas w marcu. No nic, trzeba ciąć i pisać skrótowo. Tak więc zbierając ten cały bajzel do kupy… ZUK „zlekceważyłeś ten start”. Taki…

Kontynuuj czytanie

Wiosenne porządki roku 2015

Patrzę na ostatni wpis i na zdjęcie mikołajów na mecie. Dalej wywołuje ono uśmiech, ale najwyższa pora iść dalej – również jeśli chodzi o bloga. Wiosna dopadła tej zimy także mnie, tak więc porządki czas zacząć. Nawet jeśli „na wiosnę” czeka mnie powtórka. A kto to wie… Znika więc dzisiaj z bloga otoczka związana z…

Kontynuuj czytanie

… zwykła, ludzka radość – Dębno maraton cz. II

Wbiegam do miasta. Ufff, nareszcie, te podbiegi pod wiatr to nie była najprzyjemniejsza część. Wbrew oczekiwaniom nie skręcam znowu na dużą pętle, a trasa kieruje mnie do centrum. Aha, czyli mała pętla, później duża i mała na finisz. Nieznacznie zwalniam, obecna średnia wychodzi na 3:28, a ja powoli zaczynam czuć że przeholowałem. „Ale spokojnie Kociołek,…

Kontynuuj czytanie